Wojciech Wierba
Kostur wędrowca, od momentu, gdy człowiek zszedł z drzewa i ułamał pierwszy patyk, był jakby pierwowzorem współczesnych kijów teleskopowych zwanych również trekkingowymi. Podhalanie i Huculi mają swoje ciupagi, siekierki o lekkim żeleźcu i wydłużonym stylisku mogące służyć jako laska. A obecnie, na szlakach górskich całego świata można spotkać "narciarzy", którym "starły" się narty. I tak trzymać (kije), a jeśli jeszcze wahacie się i dopiero zamierzacie kupić kije, to być może w wyborze pomoże Wam krótki artykuł poniżej.
Czy warto?
Według mnie warto, chociaż turystycznych dinozaurów trudno czasem przekonać do kijów teleskopowych. Jeśli już, to uparcie chodzą z jednym kijkiem. Dobitnie należy stwierdzić, że co dwa kije, to nie jeden. Nieprzekonanym do posługiwania się kijami podczas wędrówki podam tylko kilka profitów płynących z używania kijów.
Po pierwsze, zwłaszcza wędrując z ciężkim plecakiem odciążamy znacząco stawy kolanowe i skokowe, o czym przekonamy się dobitnie po wielu latach. Znacznie zmniejszamy ryzyko zwichnięcia obu stawów. Po drugie, zasadniczo zwiększamy bezpieczeństwo wędrówki – znacznie trudniej jest poślizgnąć się i upaść, co w terenie eksponowanym może być powodem poważnego wypadku. Po trzecie, umiejętnie używane kije wymuszają odpowiedni układ ciała podczas marszu, a co za tym idzie lepszą równowagę i mniejsze zmęczenie podczas wędrówki (np. zapobiega puchnięciu opuszczonych dłoni w czasie wędrówek w upalne dni). Poza tym, kije teleskopowe można użyć do stabilizacji odciągów namiotu, szczególnie zimą zamiast szpilek i śledzi, mogą posłużyć też jako stelaż do prowizorycznego daszku, a po niewielkiej przeróbce można używać kijka jako monopodu fotograficznego oraz świetnie się na nich suszy pranie ewentualnie przemoczoną odzież. A że ważą niewiele (para kijów to około 500 – 650 gramów), warto używać ich podczas wędrówek.
Rurki segmentów
Rurki segmentów kijów teleskopowych są prawie wyłącznie wykonywane ze stopów aluminium i kompozytów z włókien węglowych. Czterocyfrowa, tajemnicza liczba, podawana czasem przez producenta jako oznaczenie materiału kijów i pałąków namiotowych, najczęściej 7001 i 7075, oznacza zastosowany w wyrobie stop aluminium (seria 7xxx to stopy aluminium z cynkiem, magnezem i miedzią) co przekłada się na relatywnie wysoką wytrzymałość i twardość zwłaszcza w przypadku „aluminium lotniczego” (7075). Kod, najczęściej T6 i T9, bardzo rzadko podawany, oznacza dalszy sposób obróbki materiału np. starzenie, przesycanie lub dodatkowa obróbka mechaniczna i termiczna. Działania te mają na celu dalsze podniesienie własności użytkowych danego stopu.
Bezpośrednie porównanie kompozytów węglowych (rurki laminowane z włókien węglowych i żywic epoksydowych) oraz stopów aluminium (7075), w zakresie sprężystości, będącej jedną z istotnych cech użytkowych kijów, wskazuje na duże podobieństwo zachowania tych materiałów. Kompozyty są wprawdzie lżejsze, ale niestety wiąże się to bezpośrednio z wyższą ceną wyrobów z nich wykonywanych. Dlatego też, z kompozytów węglowych najczęściej realizowany jest tylko jeden dolny segment kija. Wynika to z trudności produkcyjnych w utrzymaniu dokładnej średnicy wewnętrznej rurki kompozytowej na całej długości. Ponadto, dolny segment, z uwagi na średnicę i układ sił, jest najbardziej narażony na zgięcie. Czy odkładać pieniądze na kije z włókna węglowego? Raczej nie, lepiej zdecydować się na kije z owalnym przekrojem rurki (np. Black Diamond Contour Elliptical Shock). Taki „jajowaty” w przekroju profil, spotykany coraz powszechniej np. w ramach rowerów, ma około dwukrotnie wyższą wytrzymałość na zginanie niż rurka okrągła. Należy jednak pamiętać, że dotyczy to kierunku wzdłuż dłuższej osi przekroju. Przy zginaniu bocznym rurki eliptyczne nie odbiegają specjalnie sztywnością od rurek okrągłych.
Dodatkowo, lekko zgięty segment aluminiowy można wyprostować, kompozyt po przekroczeniu siły granicznej po prostu pęka..
Najwyższy segment powinien być lakierowany lub posiadać osłonę z pianki, tak zwany kołnierz, aby uniknąć przyklejania się do niego wilgotnej rękawicy na mrozie. Dwa dolne segmenty muszą mieć podziałkę umożliwiająca szybkie ustalenie długości kija, najlepiej, jeśli regulując długość kija, regulujemy wysokość obu segmentów. Wyraźne znaki STOP oznaczają maksymalne wysunięcie segmentu.
Najpopularniejsze są kije składające się z trzech segmentów mające po złożeniu długość 60-70 cm. Do sportów bardziej ekstremalnych polecane są kije dwusegmentowe, bardziej wytrzymałe, ale trudniejsze w transporcie z uwagi na długość po złożeniu.
Blokada segmentów
Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, a blokada to newralgiczny element kijów. Najczęściej stosowane rozwiązanie to pojedynczy lub podwójny (lepszy) stożek rozporowy. Przekręcając niższy segment powodujemy nakręcanie się plastikowego walca rozporowego na stożek, który rozpiera się wewnątrz rurki i blokuje segment w pożądanej pozycji. Zdecydowanie lepsze są zaciski ze śrubą mosiężną lub stalową ocynkowaną. Ta druga może sprawiać problemy gdy lekko skoroduje. Zaciski ze śrubami plastikowymi nie korodują co prawda, ale maja mniejszą wytrzymałość i potrafią się urwać (szczególnie na mrozie) lub ‘stracić’ gwint. Ważne jest, aby śruba miała demontowalne zabezpieczenie przed całkowitym rozkręceniem zacisku. Najczęściej jest to samohamowna nakrętka. Takie rozwiązanie pozwala łatwo wymienić zużyte elementy rozporowe na ogół dostępne u producenta. Niestety część tańszych modeli kijów ma niedemontowane zaciski i warto na to zwrócić uwagę. Kilka razy zdarzało mi się z powodzeniem dorabiać walce rozporowe (one najczęściej ulegają wytarciu), ale warunkiem jest możliwość zdemontowania zacisku.
Pewne i bardzo bezawaryjne są zaciski mimośrodowe (np. Flick Lock firmy Black Diamond), które zaciskają przeciętą końcówkę segmentu na dolnej rurce. Zaciski te wymagają regulacji siły zablokowania, którą przeprowadza się bardzo łatwo zwykłym śrubokrętem lub nawet scyzorykiem w warunkach terenowych. Mimo, że kupując w sklepie kije otrzymujemy je z wyregulowanymi zaciskami mimośrodowymi, to warto przed wyprawą sprawdzić, jak się sprawują i ewentualnie doregulować. Łatwo operuje się tymi zaciskami nawet w rękawicach. Inny zacisk wspomnianej wyżej firmy, stosowany tylko do blokady najniższego segmentu, najczęściej w modelach z kompozytów węglowych, to Auto Lock Binary. Ten system oparty jest na małym blokującym bolcu, który wskakuje w gniazdo drugiego segmentu – osobiście nie mam przekonania do tego rozwiązania, dolny segment ma luz, który mnie bardzo denerwuje.
Uchwyt
Ja osobiście preferuję rączki proste, ale możemy wybierać pomiędzy rączką prostą lub ergonomicznie pochyloną do przodu (ok. 15-20 stopni). To bardzo indywidualna sprawa i trzeba spróbować, które kije lepiej leżą nam w ręce podczas marszu. Materiały stosowane na rączki to przede wszystkim różnego rodzaju plastiki, mikroguma, pianka oraz korek. Korkowe uchwyty, stosowane w droższych modelach, nie uczulają skóry dłoni, dobrze trzyma się kije nawet spoconą dłonią, ale są trudne w utrzymaniu czystości. W przypadku plastikowych rękojeści należy zwrócić uwagę na jakość odlewu, każde zgrubienie lub ostra krawędź będzie boleśnie odczuwalna podczas marszu. Osobiście polecam rączki z mikrogumy lub pianki. Profilowanie na palce pozwala pewniej trzymać kij, ale kobiety o małych dłoniach mogą mieć problemy, trzeba sprawdzić przed zakupem. Doskonałym pomysłem jest przedłużona w dół osłona kijka, (kołnierz), na ogół piankowa, co pozwala na krótkim, stromym podejściu lub trawersie uchwycić kijek poniżej rączki, skracając odległość od punktu podparcia bez skracania długości kijka.
Taśmy nadgarstkowe
Pętle opasujące nadgarstki pozwalają opierać się na kijkach bez kurczowego ściskania dłonią rączki. Zawsze należy mieć je zapięte i dobrze wyregulowane za wyjątkiem jednego przypadku – poruszając się w terenie zagrożonym lawinami nie zakładamy pętli na ręce. Chodzi o to, żeby w przypadku porwania przez lawinę mieć swobodne ręce. To samo dotyczy pasa biodrowego plecaka.
Powinny być dostatecznie szerokie i miękkie, lub, co uważam za lepsze rozwiązanie, posiadać szerokie miękkie nakładki. Najlepiej, gdy obejmują nadgarstek dookoła (360 stopni). Zdecydowanie zmniejsza to ryzyko otarć i odgnieceń nadgarstków oraz odmrożeń rąk (wąskie taśmy uciskają nadgarstki blokując dopływ krwi do dłoni).
System regulacji długości taśm też może przysporzyć nam kłopotów. Klamerki na pętlach mogą uciskać nadgarstki i należy ich unikać, najlepsza jest regulacja zaciskowa klinująca taśmę w rączce. W takim przypadku taśma musi mieć na wolnym końcu zabezpieczenie (na ogół zszyte podwinięcie lub rozszerzenie) przed wysunięciem z zacisku. Wkładanie taśmy w zacisk w warunkach terenowych jest bardzo trudne.
Idealne taśmy, a są takie modele kijów, powinny też umożliwiać szybkie wypięcie ręki, na przykład w razie porwanie przez lawinę.
Groty
Końcówki kijów, te opierające się na podłożu, mają zapewnić przyczepność na każdym rodzaju terenu. Powinny być ostre i przede wszystkim trudnościeralne. Stalowe końcówki po jednym sezonie w górach skalistych będą mocno starte, natomiast popularne końcówki widiowe (stal węglowa) posłużą nam wiele lat. Pewnym kompromisem w temacie ‘ostrych’ końcówek są końce kijów z małym wgłębieniem na środku. Taka forma tworzy ‘ostrą’ krawędź dookoła brzegu końcówki, a jednocześnie mniej niebezpieczną w transporcie od szpica. Bywają też końcówki ukształtowane w formie rozetki mające zapewnić lepszą przyczepność na lodzie. Czasem producenci wyposażają swoje produkty w ‘lepsze’, ‘twardsze’ końcówki np. ze stali wolframowej - jeśli ktoś ma ochotę i pieniądze, to…
Ostatnio syn kolegi zgubił zimą wkręcane w grot końcówki w kijach Leki (nazwy modelu sprzed lat nikt z nas nie pamięta) i na ten aspekt też warto zwrócić uwagę wybierając się do sklepu.
Jeśli zamierzmy używać kijków zimą, to długość grotu (odległość od talerzyka do końcówki) powinna być dość duża (na ogół powyżej 10 cm); dla letnich zastosowań wystarczy grot o długości około 5-6 cm. Niektóre firmy (np. Kohla) mają wymienne groty o różnej długości.
Czasem w komplecie otrzymujemy gumowe nakładki na końcówki kijów i warto je stosować podczas transportu. Stosowanie ich w terenie ograniczyłbym do spaceru drogą do Morskiego Oka. W wyższych partiach gór o charakterze alpejskim gumowe nakładki mogą być przyczyną uwięźnięcia kijka w szczelinie między kamieniami, a co za tym idzie utraty równowagi. Nie wspominając już o zgubieniu nakładek.
Talerzyki
Talerzyki letnie powinny mieć małą średnicę (3-5 cm), przydadzą się praktycznie tylko w bagnisto-błotnistym terenie, raczej na nizinach. Zimowe wyprawy wymagają znacznie większej średnicy talerzyków (10-12 cm), by dużą powierzchnią opierać się na śniegu. Jeszcze lepsze są talerzyki zimowe o dużej średnicy (~15 cm) z kulowym przegubem (pozwala na dostosowanie się płaszczyzny oparcia talerzyka do powierzchni śniegu i kąta pochylenia kijka) dające dobre oparcie również w puchu. Zamiast przegubu kulowego stosuje się również miękką taśmę stylonową z otworem na grot pozwalającą na ‘swobodne’ przechylanie się talerzyka w stosunku do kija – rozwiązanie (paski skórzane) znane doskonale z kijów narciarskich naszych ojców i dziadków. Talerzyki zimowe powinny mieć wycięcia pozwalające spakować złożone kije równolegle i przytroczyć do plecaka.
Systemów mocowania talerzyka do kijka jest wiele, ważne aby był skuteczny i zabezpieczał przed zgubieniem talerzyka. Niektóre systemy wymagają znacznej siły do zmiany talerzyka a wyrafinowane, firmowe rozwiązania wymuszają zakup talerzyków konkretnej firmy. Gdy uszkodzimy lub zgubimy taki ‘firmowy’ talerzyk w Gorganach lub górach Rumunii to ‘umarł w butach’. Osobiście polecam talerzyki z nakręcanym systemem mocowania, zwłaszcza, że wtedy pasują do naszych kijków popularne talerzyki narciarskie, zazwyczaj 2-3 razy tańsze i łatwiej dostępne od firmowych (nawet w egzotycznych rejonach).
Amortyzator
Amortyzator ma zredukować przenoszenie wstrząsów przy stawianiu kijków na dłonie i nadgarstki. Jak bardzo taka amortyzacja jest potrzebna każdy musi zdecydować indywidualnie. Osobiście uważam amortyzatory, z jednym wyjątkiem, za zbędny bajer, zwiększający tylko wagę kijków. Najczęściej stosowane są amortyzatory sprężynowe, których sprężyny zazwyczaj brzęczą przy każdym kroku i dają, przynajmniej w moim odczuciu, efekt ‘tonięcia’ punktu podparcia. Jeśli koniecznie chcemy mieć kijki z amortyzatorem, to przynajmniej zadbajmy o to, żeby konkretny model miał możliwość wyłączenia amortyzatora, co realizuje się zwykle przez przekręcenie środkowego segmentu (po zablokowaniu) o pół obrotu w stosunku do górnego.
Lepiej sprawują się absorbery z tworzywa sztucznego (Black Diamond Contour Elliptical Shock) i dla nich robię wyjątek; nie dają uczucia zapadania się kijka.
W sklepach
Przeprowadziłem ‘rozpoznanie walką’ w sklepach sportowych i internetowych. Zebrałem opinie koleżanek i kolegów o używanych przez nich kijach teleskopowych.
Wyniki?
Podstawowe parametry zebrałem w tabelce i o ile można obiektywnie porównać konkretne materiały i rozwiązania - to już ocena komfortu użytkowania, bezawaryjności i wytrzymałości kijków jest bardzo subiektywna, a zależy nie tylko od sposobu i intensywności użytkowania, ale też po prostu od konkretnego egzemplarza danego modelu. Nie jest to niewątpliwie przegląd wszystkich kijów teleskopowych dostępnych na rynku, ale jakieś pojęcie o tym segmencie sprzętu daje, zwłaszcza w zestawieniu z, subiektywnymi co prawda, opiniami użytkowników. Zaskoczeniem dla mnie, już po stworzeniu tabelki, był fakt, że niewielu z moich znajomych, których poprosiłem o opinie, używa kijów Leki i Fizan, znanych i cenionych na polskim rynku firm. Na pewno, wybierając się do sklepu, warto zwrócić uwagę również na te i inne firmy.
Decydując się na zakup kijków ‘no name’ lub produkowanych przez mało znane firmy musimy liczyć się ze zwiększonym ryzykiem nietrafnego zakupu. Takie kije są na ogół dość tanie, ale nie mamy pewności, czy użyto do ich produkcji odpowiednich materiałów i czy zastosowane rozwiązania odpowiednio przetestowano. Oczywiście, może się zdarzyć, że trafimy na super egzemplarz, ale często takie kije mogą nas zawieść w najbardziej nieodpowiednim momencie. Sam doświadczyłem sytuacji, gdy mechanizm blokujący jednego kijka odmówił całkowicie współpracy i mimo moich zdolności McGyver’a zjeżdżałem na nartach z kijem bukowym w ręce.
Osobnym problemem jest serwis gwarancyjny i pogwarancyjny oraz dostępność części zamiennych. Niestety, w polskich realiach, uznanie gwarancji częściej zależy od ‘widzimisię’ sprzedawcy niż od polityki konkretnej firmy. W przypadku trudności z uznaniem gwarancji polecam zawsze skontaktować się z polskim dystrybutorem, a gdy to nie pomoże, powiadomić o problemie zagranicznego producenta.
Pewnych i lekkich kroków na górskich ścieżkach.
Jak już wcześniej informowaliśmy portal nasz przyjął patronat internetowy nad projektem Zimowa Korona Gór Polski 2009.
Zapraszamy do działu SPORT gdzie zamieściliśmy komplet materiałów na temat tego projektu.
więcejW dniach 19 - 23 listopada 2008 r. al. Politechniki 3a, Łódź. Światowe indywidualności alpinizmu, eksploracji, sportu, przygody i filmu.
19 listopada / środa
18.00
Otwarcie festiwalu
Powoli zapadam w sen, a właściwie w senny, wysokościowy letarg. Mózg wie, że musi odpocząć, ale chemia mu nie daje. (...) pod zamkniętymi powiekami obrazy ni to z przeszłości, ni to z przyszłości, ni to z Kafki, ni to z Witkacego.
Wyprawowe nostalgie Piotra Pustelnika przeczytasz tutaj
więcej