login:
hasło:
Zapomiałem hasła | Załóż konto
portal
forum
Poradniki

Bezpieczna zima

Janusz Chmielewski

Zdjęcie Grzegorz Koźlicki

 

Zima to niewątpliwie jedna z czterech najpiękniejszych pór roku (obok wiosny, lata i jesieni). Przyjemność wypoczynku na świeżym powietrzu zepsuć może nie tylko niesprzyjająca pogoda, ale także specyficzne dla tej pory roku zagrożenia dla naszego zdrowia.


W tym materiale zajmiemy się właśnie takimi negatywnymi czynnikami. Podstawowym i właściwie jedynym jest niska temperatura i wszystkie jej konsekwencje. Spróbujmy je teraz kolejno przeanalizować, żeby skutecznie chronić się przed negatywnymi skutkami zimowej aury. Niestety, człowiek jest dzieckiem afrykańskich sawann i arktyczny klimat to nie jego bajka.

Sama, „czysta” temperatura powietrza niewiele oznacza dla człowieka. Na odczuwanie ciepła/zimna wpływa jeszcze prędkość wiatru i wilgotność atmosfery, no i oczywiście nasłonecznienie.  Bezpośrednio przy ciele znajduje się niezbyt gruba, ogrzana przez skórę warstwa powietrza stanowiąca izolację. Im grubsza jest ta warstwa, tym słabiej odczuwamy temperaturę otoczenia. Wiatr powoduje szybkie mieszanie ogrzanych warstw powietrza z zimnymi i wyraźnie zmniejsza grubość oraz skuteczność tej izolacji. Jak bardzo ruch powietrza obniża temperaturę odczuwalną? Matematyczny wzór istnieje, ale jest, powiedziałbym, „nieco” skomplikowany. Lepiej posługiwać się prostymi wykresami lub „kalkulatorami” pozwalającymi oszacować temperaturę, jaką odczuwałby nasz organizm. Jak łatwo odczytać z wykresu (patrz pod tekstem) możemy mieć „fizjologiczny mróz” nawet przy temperaturach dodatnich, przy odpowiednio silnym wietrze, a o to w górach nie trudno.

Odczuwanie zimna potęguje też wilgotna, mglista pogoda. Odbiera ona ciepło z organizmu dzięki wysokiej pojemności cieplnej wody. (Do ogrzania tej cieczy o 1° potrzeba stosunkowo dużo ciepła.) Jest to błogosławieństwem w upały, kiedy pot, parując pochłania potężne ilości ciepła ze skóry. Ale zimna mgła skutecznie „wysysa” z nas resztki kalorii. A w połączeniu z silnym wiatrem... Lepiej nie mówić. Zresztą sami to niejednokrotnie zaobserwowaliśmy: dygoczemy z zimna w deszczowy, wietrzny dzień, ale kilkustopniowy mróz przy słonecznej, cichej aurze nie stanowi problemu, wręcz jest postrzegany jako bardzo przyjemny.

Organizm przed utratą ciepła oczywiście się broni. Pierwszym sposobem jest zwężenie naczyń krwionośnych skóry, aby zmniejszyć przepływ ciepłej krwi przez zimne tkanki. Jeśli to nie wystarczy, ciało próbuje wytworzyć dodatkowe ciepło, pobudzając mięśnie do drżeń. Jest to jednak objaw, że sprawy doszły zdecydowanie za daleko i pojawia się przed nami fatalna perspektywa przechłodzenia.

Czym grozi przechłodzenie organizmu? Po pierwsze odmrożeniami, po drugie hipotermią. Odmrożenia to miejscowe uszkodzenia tkanek spowodowane niską temperaturą. Najbardziej narażone są na nie palce, nos, uszy, policzki. Uraz ten wynika z zamarzania wody znajdującej się w tkankach. Kryształki lodu mają większą niż woda objętość i rozrywają komórki. Objawy postępującego odmrożenia układają się w typowy, łatwy do zaobserwowania ciąg. Najpierw pojawia się uczucie dokuczliwego zimna w odmrażanej części ciała, zamieniające się stopniowo w intensywny kłujący ból. Stopniowo ból i zimno ustępują, kończyna drętwieje i staje się jakby „znieczulona”. Widocznym objawem jest też zblednięcie skóry. Jak zapobiegać odmrożeniom? Przede wszystkim odpowiednim ubiorem, najlepiej kilkuwarstwowym i chroniącym przed podmuchami wiatru. Nie można blokować dopływu krwi zbyt silnie zawiązanymi cholewkami butów, czy za ciasnymi rękawiczkami. Na twarz bardzo przydatne są kremy ochronne, dające dodatkową warstwę izolującego tłuszczu. Należy bezwzględnie chronić ciało przed wilgocią, zwłaszcza z topniejącego w butach śniegu czy mokrych od deszczu rękawiczek, bo jak napisałem wyżej, woda będzie potęgować utratę cennego ciepła, a w przypadku zamarznięcia, dodatkowo mrozi tkanki. Jeśli się tylko da, to trzeba zmieniać skarpety, czapki i rękawiczki na suche, buty na biwakach ogrzewać w śpiworze, otrzepywać śnieg z odzieży i butów.

Bardzo dobrym sposobem zapobiegawczym jest pobudzanie przepływu krwi przez narażone na odmrożenia części ciała. Wystarczy ruszać palcami, przytupywać, robić miny, by napędzić ciepłą krew z wnętrza organizmu do ochłodzonych organów. Pewnym antidotum na odmrożenia są też leki zmniejszające krzepliwość krwi, tu mam na myśli przede wszystkim popularną aspirynę albo ibuprofen. Dzięki nim krew będzie łatwiej docierać do zwężonych zimnem drobnych naczyń krwionośnych. Jeśli jednak doszło już do odmrożenia, albo podejrzewamy, że coś takiego niestety się stało, musimy odpowiednio pomóc delikwentowi. Najważniejszą rzeczą w udzielaniu pierwszej pomocy jest powolne, stopniowe ogrzewanie uszkodzonych części ciała. Najlepiej ogrzewać letnią wodą (czyli taką, która dla normalnego, ogrzanego ciała nie jest ani zimna, ani ciepła) albo ciepłymi, suchymi kompresami (odzież ogrzana przy ognisku, na kaloryferze itd.). Absolutnie nie rozgrzewać niczym gorącym, bo nie dość, że uszkodzenia spowodowane odmrożeniami się powiększą, to jeszcze dojdzie do oparzeń zdrowej tkanki. Błędem jest także nacieranie śniegiem – do uszkodzeń termicznych dochodzą jeszcze mechaniczne. Musimy pamiętać, że w czasie rozmrażania dotychczas nieczuły narząd zacznie intensywnie boleć, dobrze więc zastosować wspomniane już leki, które mają działanie przeciwbólowe.

Na uszkodzone miejsca nakładamy jałowe opatrunki i udajemy się po dalszą pomoc do lekarza. Jeśli stopień odmrożenia był niewielki, goi się ono dość szybko, przy bardzo dużych uszkodzeniach, obejmujących nie tylko skórę ale i głębsze tkanki, czasami trzeba amputować odmrożone palce albo nos. Jeśli dotarcie do fachowej pomocy medycznej wymaga dłuższej drogi, lepiej nie odmrażać takiej uszkodzonej nogi, bo marsz pogłębiałby tylko ranę. Niestety, nawet powierzchowne odmrożenia powodują utrzymującą się długo nadwrażliwość na zimno i zwiększoną podatność na ponowny taki uraz.

O ile odmrożenia dotykają ograniczonych obszarów organizmu, to hipotermia obejmuje już całość naszego ciała. Według definicji, jest to stan, w którym temperatura wnętrza ciała spada poniżej 35ºC i dochodzi do zaburzeń funkcjonowania narządów wewnętrznych. Z pierwszym objawem przechłodzenia spotkał się chyba każdy – są to właśnie drżenia mięśni. Jest on sygnałem do tego, by szybko rozpocząć działania zapobiegawcze przed dalszym obniżaniem temperatury ciała. W dalszych etapach hipotermii poszkodowany staje się senny i apatyczny, drżenia ustają, pojawia się nierównomierny rytm serca, potem utrata przytomności, wreszcie zatrzymanie oddychania i pracy serca. Zacznijmy od zapobiegania. Podobnie jak w przypadku odmrożeń, podstawą jest prawidłowy ubiór, w tym czapka. Tak się składa, że nasz mózg jest najbardziej ukrwionym narządem i przez głowę ucieka proporcjonalnie najwięcej ciepła (30-50% całego wytwarzanego przez organizm). Pod hasłem „odpowiednie ubranie” rozumiem kilka warstw odzieży odprowadzającej wilgoć od skóry, a warstwa zewnętrzna jak najmniej przepuszczalna dla wiatru. Warto mieć ze sobą termos z ciepłym, słodkim napojem.

Przydatne są także ogrzewacze – żelowe, benzynowe czy chemiczne. Ogrzewacze chemiczne mają postać woreczka wypełnionego cieczą. W czasie krystalizacji wywołanej wygięciem umieszczonej w cieczy blaszki dochodzi do zwiększenia temperatury. Jest to przedmiot wielokrotnego zastosowania – po umieszczeniu we wrzątku kryształy się topią i można używać ogrzewacz ponownie. Ogrzewacze benzynowe wykorzystują zjawisko katalitycznego, bezpłomieniowego spalania benzyny. Ogrzewacze żelowe tylko magazynują przez jakiś ciepło, czyli nadają się do doraźnego ogrzania zziębniętych części ciała, bezpośrednio po ogrzaniu żelu we ciepłej wodzie.

Alkohol jako rozgrzewacz jest bezwzględnie zakazany! Owszem, po kieliszeczku robi się ciepło, bo rozszerzają się naczynia krwionośne w skórze i dochodząca z głębi ciała krew pobudza receptory ciepła. Ale w ten sposób doprowadzimy tylko do jego szybszej utraty. Pierwsza pomoc w przypadku hipotermii zależy od stopnia wychłodzenia. Jeśli tylko pojawiają się dreszcze, wystarczy napić się czegoś ciepłego, poruszać, a najlepiej schować w ciepłym miejscu. Gdy osobnik jest już senny i apatyczny, również podajemy ciepłe napoje, możemy umieścić pod pachami, w pachwinach albo przy szyi ciepłe kompresy (ogrzewacze), chronimy go przed dalszą utratą ciepła, najlepiej folią NRC (złotym na zewnątrz) i staramy się go przenieść w jak najcieplejsze miejsce. Utrata przytomności to bezwzględnie jak najlepsze odizolowanie poszkodowanego (NRC, śpiwór, koc, ubrania) i wezwanie pomocy. Trzeba koniecznie obserwować delikwenta a w razie zatrzymania oddechu czy pracy serca jak najszybsze przystąpienie do akcji reanimacyjnej, prowadzonej aż do przybycia pomocy. [schemat] Pamiętajmy, że ewentualny uraz przyspiesza wychładzanie ciała, więc osoba, która np. złamała nogę, nawet jeśli jeszcze nie czuje chłodu, już powinna być odpowiednio okryta.Urazy termiczne nie są niestety jedynymi jakie zimą mogą się przytrafić.

Nie można zapominać o słońcu. W słoneczny dzień zimą powietrze jest bardziej przejrzyste niż latem, dociera więcej promieni UV, duża ich część odbija się od śniegu. Łatwo w tych warunkach o oparzenia słoneczne. Narażona na nie jest przede wszystkim twarz. Koniecznie więc należy pokrywać skórę odpowiednim kremem. A jaki jest odpowiedni? Nie podam tu żadnego konkretnego produktu, ale pamiętać trzeba o tym, żeby był to krem chroniący przed zimnem, o małej zawartości wody i z filtrem co najmniej 6. Krem taki będzie też skutecznie chronił przed nadmiernym wysuszeniem skóry. Wydzielanie łoju w niskich temperaturach nie jest wystarczające, by uchronić skórę przed utratą wody. Dodając do tego niewielką wilgotność powietrza w czasie mrozów i słabe ukrwienie skóry oraz intensywne nasłonecznienie, możemy łatwo przesuszyć skórę, przez co będzie bardziej podatna na uszkodzenia mechaniczne. Na wysuszenie wyjątkowo wrażliwa jest czerwień wargowa. Zimowych podróżników charakteryzują jak wiadomo popękane usta. Abstrahując od walorów estetycznych, jest to wyjątkowo nieprzyjemne, wargi pieką, bolą w czasie jedzenia, łatwo się poparzyć. Krem stosowany na twarz powinien więc zostać też nałożony na usta, a raz na jakiś czas trzeba poprawić ochronną szminką.  Stosownie do szkodliwych dla naszego zdrowia czynników zimowej aury trzeba dostosować, o czym pisałem wyżej, swój ekwipunek, w tym apteczkę.

W materiale http://www.trekandmore.pl/viewone-0-7-194,apteczka.html było już co nieco o przygotowaniu apteczki, teraz skupimy się na tym, co jest specyficzne dla turystyki i sportów zimowych.

·         folia NRC – metalizowana folia z tworzywa sztucznego pozwala „zapakować” osobę poszkodowaną w ochronny kokon minimalizujący utratę ciepła

·         opatrunki jałowe – przydadzą się do zaopatrywania nie tylko zranień, ale także odmrożeń

·         leki przeciwbólowe – nie tylko złagodzą ból spowodowany urazem, ale można je podać także jako środek wspomagający leczenie odmrożeń

·         leki „przeciwprzeziębieniowe” - zmniejszą doraźnie objawy spowodowane przeziębieniem i poprawią samopoczucie

·         maść przeciw opryszczce – schorzenie nieodłącznie związane z zimnem, może nie ciężkie, ale nie przyjemne i uciążliwe.

Wśród wyposażenia ogólnego pamiętajmy także o:

·         ogrzewaczach – najlepsze benzynowe

·         termosie – koniecznie napełniony ciepłym, posłodzonym napojem

·         kremie i szmince – do ochrony twarzy przed mrozem i słońcem.

Mam nadzieję, że nie wystraszyłem nikogo niebezpieczeństwami zimowego wypoczynku na łonie natury, a jedynie ułatwiłem odpowiednie przygotowanie. Miłej wędrówki!

Polecamy

Zimowa Korona Gór Polski 2009

Jak już wcześniej informowaliśmy portal nasz przyjął patronat internetowy nad projektem Zimowa Korona Gór Polski 2009.

Zapraszamy do działu SPORT gdzie zamieściliśmy komplet materiałów na temat tego projektu.

więcej

10.explorers festival 2008

W dniach 19 - 23 listopada 2008 r. al. Politechniki 3a, Łódź. Światowe indywidualności alpinizmu, eksploracji, sportu, przygody i filmu.

19 listopada / środa

18.00 Otwarcie festiwalu

więcej

Jesienne pokazy slajdów w KW Warszawa

Marcin Miotk
Zapraszamy na cykl pokazów slajdów z gór całego świata, organizowany przez Klub Wysokogórski Warszawa. Wszystkie pokazy odbywają się w siedzibie KW WARSZAWA, ul. Noakowskiego 10/12.
więcej

Trzy góry, trzy stany, trzy myśli

Powoli zapadam w sen, a właściwie w senny, wysokościowy letarg. Mózg wie, że musi odpocząć, ale chemia mu nie daje. (...) pod zamkniętymi powiekami obrazy ni to z przeszłości, ni to z przyszłości, ni to z Kafki, ni to z Witkacego.

Wyprawowe nostalgie Piotra Pustelnika przeczytasz tutaj

więcej
Najczęściej czytane
Newsletter

Zapisz się do newslettera TREK-and-MORE


Zapisz Wypisz