Piotr Reguła
Na Wyżynie Anatolijskiej w środkowej Turcji leży nadzwyczaj malownicza kraina – Kapadocja. Trzy wulkany: Erciyes Dağı (3917 m n.p.m.), Hasan Dağı (3268 m n.p.m.) i Melendiz Dağı (2963 m n.p.m.), przed milionami lat wypluły ją z głębi Ziemi. Jeszcze w pliocenie pierwsze erupcje zasypały blisko 10 tys. km2 terenu andezytowym tufem, który później, na przełomie pliocenu i plejstocenu, przykryła bazaltowa i andezytowa lawa. A kiedy ucichły wulkany do dzieła przystąpiły wiatr i woda, które przez tysiące lat cierpliwie obrabiając wulkaniczne osady, stworzyły wyjątkowy krajobraz pełen skalnych kominów, stożków, grzybów.
Pierwsi ludzie dotarli do Kapadocji ok. 10 tys. lat temu. Szybko odkryli, że tuf jest materiałem miękkim i łatwo poddającym się narzędziom, zaczęli więc w nim żłobić swoje schronienia, z biegiem czasu tworząc nawet całe labirynty tuneli i podziemnych miast.
Kapadocja, leżąca na styku Europy i Azji, na skrzyżowaniu dawnych szlaków handlowych i w miejscu przecinania się orbit wpływów wielu starożytnych cywilizacji, przez wieki przechodziła z rąk do rąk. Była zajmowana kolejno przez Prohetytów, Hetytów, Frygów, Medów, a wreszcie przez Persów, którzy nazwali ją Krainą Pięknych Koni – Kappa Tuku. Później Kapadocję podbił Aleksander Wielki, a w połowie III w p.n.e. uzyskała ona samodzielność, by wreszcie zakończyć starożytną część swojej historii jako rzymska prowincja.
Około IV w n.e. do Kapadocji przybyli pierwsi chrześcijanie i oni właśnie uzupełnili niezwykły krajobraz wspaniałymi zabytkami. W miękkich skałach wykuwali nie tylko mieszkania, ale również świątynie, od prostych kaplic bez zdobień po kilkunawowe bazyliki z wielobarwnymi freskami. Dokładna liczba zachowanych do dziś kościołów nie jest znana, szacuje się jednak, że jest ich około czterystu.
Ze względu na unikalne walory krajobrazowe i historyczne Kapadocja została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO, a w jej najbardziej interesującej części utworzono Göreme Milli Parkı, czyli Park Narodowy Göreme, który swoimi granicami obejmuje 9576 ha pomiędzy Üçhisar, Ürgüp i Zelve. Jest to historyczny park narodowy, powołany do życia przede wszystkim w celu ochrony wczesnochrześcijańskich zabytków, występujących na jego obszarze w wyjątkowym nagromadzeniu, a także dla zachowania tutejszego tradycyjnego modelu życia. Jak przed wiekami, tak i dziś wiele osób korzysta z mieszkań wykutych w miękkim tufie i uprawia ziemię, nie używając nowoczesnych maszyn rolniczych. Aby chronić taki stan rzeczy w centrum parku utworzono specjalną strefę ochronną, w której znalazły się najważniejsze zabytki oraz dwie wioski, Göreme i Çavuşun. Wewnątrz strefy maksymalnie ogranicza się powstawanie nowych budynków oraz wszelkie zmiany, mogące zaszkodzić chronionym wartościom. Powyższe przyczyny sprawiają, że z roku na rok Kapadocja przyciąga coraz więcej turystów. Ich zainteresowaniem cieszą się zwłaszcza dwa ustronia klasztorne: w Göreme i w Zelve. Obok kilku pojedynczych kościołów są to jedyne miejsca w Göreme Milli Parkı, do których można wejść dopiero po wykupieniu biletu. Po pozostałym obszarze parku można poruszać się bez opłat. Göreme Açik Hava Müzesi (Muzeum Na Wolnym Powietrzu w Göreme) znajduje się około półtora kilometra od centrum miejscowości, w Dolinie Kościołów, która wzięła swoją nazwę od kilkunastu świątyń wyżłobionych w jej miękkich zboczach. Świątynie te są uznawane za najpiękniejsze w Kapadocji. Podziw budzi Karanlik Kilise, kościół, którego freski przez długi czas nie były narażone na zgubne działanie światła i dzisiaj fascynują świeżością barw. Nie mniejszy zachwyt wywołują lazurowo-błękitne malowidła i imponujące rozmiary Tokalı Kilise. Pozostałe kościoły, często równie pięknie zdobione, są jednak znacznie mniejsze. Niestety, wiele spośród postaci wyobrażonych na ścianach ma wydłubane oczy albo zatarte całe twarze. Koran zakazuje naśladowania Boga przez tworzenie wizerunków żywych stworzeń, toteż gorliwi wyznawcy Allaha po przybyciu na te tereny zadbali o religijną poprawność sanktuarium. Na szczęście nie byli w swych działaniach zbyt dokładni i nadal tu i ówdzie można spojrzeć w oczy Chrystusa Pantokratora lub któregoś ze świętych.
Ubogie w naścienne malowidła muzeum w Zelve kusi piękniejszą okolicą i bardziej ustronną lokalizacją. Dwie małe doliny, z wejściami osłoniętymi grupą drzew, wcinają się w urwisty załom wzgórza Aktepe. Do zwiedzania udostępniony jest między innymi wielopiętrowy monastyr wykuty w tufie jednej ze ścian, a także labirynt pomieszczeń i tunel w skalnej ostrodze rozdzielającej doliny oraz młyn z kamiennymi żarnami. Niestety, erozja tak już zniszczyła to miejsce, że jest ono częściowo zamknięte ze względu na niebezpieczeństwo zawału.
Nieopodal muzeum w Zelve znajduje się Paşabağ, jedno ze skupisk słynnych kapadockich „baśniowych kominów”. Są to skalne ostańce w kształcie stożków, często z dwoma lub trzema wierzchołkami nakrytymi ciemnymi daszkami. Powstały one w wyniku erozji zróżnicowanej. Miękki materiał poniżej, bardziej podatny na działanie wiatru i wody został głębiej wyrzeźbiony, natomiast znajdująca się nad nim twardsza i odporniejsza skała utworzyła charakterystyczną czapkę.
Muzea w Göreme i w Zelve są żelaznymi punktami programu większości wycieczek do Kapadocji, co powoduje, że w sezonie turystycznym jest tam mnóstwo ludzi. Również Paşabağ nie należy do ustronnych miejsc. Zazwyczaj panuje spory ruch, co chwila przyjeżdżają i odjeżdżają kolejne autokary, ich pasażerowie kłębią się wśród straganów ustawionych w cieniu skał, stoją w kolejkach do tutejszych kościołów, robią pamiątkowe zdjęcia. Przeszkadzają hałaśliwe okrzyki zachwytu, smród spalin i wzbijany setkami stóp kurz. Znacznie mniej zatłoczone są miejsca, do których dotarcie wymaga większego wysiłku, niż przejażdżka samochodem, a takich zakątków w Parku Narodowym Göreme też nie brakuje. Do niektórych z nich można dotrzeć po dłuższym spacerze, inne znajdują się tuż obok atrakcji obleganych przez turystów zmotoryzowanych.
Pomiędzy Çavuşun a Göreme leży chyba najładniejsza z parkowych dolin, Dolina Güllüdere. Poziome, różowo-czerwone warstwy osadów w jej zboczach znaczą kolejne okresy aktywności wulkanów, niczym słoje w pniu drzewa znaczące lata jego wegetacji. Na każdym nadającym się skrawku dna doliny rozłożyły się winnice i maleńkie sady rodzące jabłka, morele i pigwy. W specjalnie w tym celu wykutych gołębnikach gnieżdżą się gołębie produkujące guano używane do nawożenia i tak już bardzo żyznej, wulkanicznej gleby. Zapas wody dla upraw zabezpieczają ukryte w skałach zbiorniki. Oczywiście, nie obyłoby się bez pozostałości po wspólnotach wczesnochrześcijańskich. Kościół Trzech Krzyży wziął swoją nazwę od krzyży misternie wyrzeźbionych na sklepieniu, Kościół Pigwy – od głównego motywu występującego w malowanych zdobieniach. Za ostatnią świątynią dolina zwęża się, a szeroka dotąd droga zamienia się w wąską ścieżkę wijącą się pomiędzy coraz gęściej stojącymi stożkami. Jeszcze kilkanaście kroków i zrastają się one w bajeczną, różową zasłonę udrapowaną na stromej ścianie Aktepe, która niczym olbrzymia portiera zagradza dalszą drogę. Wystarczy jednak skręcić i pokonać stromy garb, aby dostać się do kolejnej czarownej doliny.
Dla miłośników przyrody ożywionej Park Narodowy Göreme raczej nie będzie zbyt wielkim rarytasem, ale to nie ochrona przyrody jest tutaj sprawą priorytetową. Owszem, występują tu endemiczne gatunki roślin (np.: Acanthus hirsutus, Alkanna orientalis, Leontodon oxylepis, Dianthus zederbauriana), ale okolica w większości jest rolnicza, z winnicami, sadami i gruntami ornymi, trudno zatem o jakieś dziewicze zbiorowiska roślinne. Natomiast obserwowaniu zwierząt raczej nie sprzyja duże natężenie ruchu turystycznego. Źródła parkowe podają, że na terenie parku odnotowano występowanie m. in. wilka, lisa, borsuka, kuny domowej, wydry i zająca szaraka, zaś awifaunę reprezentują: kuropatwa skalna, przepiórka i gołąb skalny, a także kilka gatunków sokoła. Na nagrzanych słońcem ścieżkach łatwo natknąć się na jaszczurki i żółwie lądowe, a wiosną w kałużach i zbiornikach wodnych znajdziemy zajęte godami tutejsze żaby.
Park Narodowy Göreme można odwiedzać przez cały rok, jednak wiosna i jesień wydają się być najlepszymi po temu porami roku. Wiosną wśród kolorowych skał pojawia się wiele kwiatów, a jesienią tutejsze sady i winnice pełne są wspaniałych owoców. Za powyższymi porami roku przemawiają też mniejsze niż latem upały. Ponieważ mniej jest również turystów, łatwiej w spokoju cieszyć się oglądanymi zabytkami, a i ceny za nocleg mogą być niższe. Zatrzymać się można w większości okolicznych wsi i miasteczek, jednak najwygodniejszą bazą wypadową będzie Göreme. Można tu postawić namiot na jednym z dwóch kempingów, zamieszkać w którymś z niewielkich hotelików lub wynająć pokój wykuty w tutejszych tufach. Kiedyś była to mała miejscowość, a jej mieszkańcy żyli z uprawy roli. Dzisiaj podstawą ich utrzymania jest obsługa ruchu turystycznego, na którego potrzeby wiele domów przekształcono w niewielki pensjonaty, powstało dużo przytulnych restauracyjek i małych sklepów, a nawet kafejki internetowe. Dla turystów urządza się loty balonem nad malowniczą krainą, a także objazdowe wycieczki po najciekawszych zakątkach całej Kapadocji. Dworzec autobusowy w centrum miejscowości zapewnia dogodne połączenia nie tylko z całą Turcją, ale również z syryjskim Aleppo. Są tu również wypożyczalnie samochodów, rowerów, a nawet koni.
Na szczęście pomimo turystycznego boom-u Göreme wciąż pozostaje miejscem cichym i spokojnym, któremu daleko do hałaśliwych tureckich kurortów nad Morzem Śródziemnym. Nadal łatwo tu spotkać kobiety w tradycyjnych szarawarach i mężczyzn jadących w pole małymi wózkami zaprzężonymi w osiołki.
Jak już wcześniej informowaliśmy portal nasz przyjął patronat internetowy nad projektem Zimowa Korona Gór Polski 2009.
Zapraszamy do działu SPORT gdzie zamieściliśmy komplet materiałów na temat tego projektu.
więcejW dniach 19 - 23 listopada 2008 r. al. Politechniki 3a, Łódź. Światowe indywidualności alpinizmu, eksploracji, sportu, przygody i filmu.
19 listopada / środa
18.00
Otwarcie festiwalu
Powoli zapadam w sen, a właściwie w senny, wysokościowy letarg. Mózg wie, że musi odpocząć, ale chemia mu nie daje. (...) pod zamkniętymi powiekami obrazy ni to z przeszłości, ni to z przyszłości, ni to z Kafki, ni to z Witkacego.
Wyprawowe nostalgie Piotra Pustelnika przeczytasz tutaj
więcej