Piotr Morawski należał do najwybitniejszych alpinistów młodego pokolenia. Ten tragiczny wypadek przerwał wspaniałą, pełną zaangażowania górską pasję.
Wstępne sprawozdanie z wypadku i akcji ratunkowej Piotra Morawskiego nadesłane przez Ryszarda Gajewskiego – kierownika wyprawy TOPR na Dhaulagiri z okazji 100-lecia TOPR:
W dniu dzisiejszym, 8 kwietnia 2009 o godzinie 9:05 otrzymaliśmy informację od Justyny Szepieniec o wypadku, jaki zdarzył się podczas schodzenia z obozu II do bazy. Piotr Morawski znany polski himalaista, wielokrotny zdobywca 8-tysięczników, kierownik wyprawy polsko słowackiej na Dhaulagiri wpadł do szczeliny poniżej obozu I (5760 m). Schodzili we trojkę (Morawski,Hamor, Szepieniec).
Szczelina w lodowcu miała około 25 m głębokości. Piotr Morawski spadł okolo 20 m i tam się zaklinował. Pozostali natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową i zwrócili się do naszej wyprawy o pomoc. Połączyłem sie z częścią ekipy która dzisiaj szła na aklimatyzację (Maciej Pawlikowski, Tomasz Witkowski i Roman Mazik - lekarz) aby odciążyli się z ładunku, który nieśli jako wyposażenie obozu I i najszybciej jak to możliwe podeszli do miejsca wypadku.
O godz 11:30 ekipa TOPR dotarła na miejsce. W szczelinie lodowca od około godziny był Peter Hamor, który próbował podtrzymać na duchu Piotra Morawskiego, niestety nic więcej nie mógł już zrobić. Nasza ekipa zamontowała dodatkowe stanowisko i po 50 min udało się wydostać Piotra Morawskiego na powierzchnię lodowca, niestety bez oznak życia. Od 12:20 Doktor Mazik z ratownikami prowadzili akcję reanimacyjną. O godzinie 12:40 lekarz stwierdził zgon Piotra Morawskiego.
Ciało Piotra Morawskiego zostało zabezpieczone przy szczelnie. Na razie akcja została przerwana w oczekiwaniu na dyspozycje z kraju. Peter Hamor i Justyna Szepieniec zeszli do bazy, do której dotarli około 16:00 a ratownicy TOPR udali się do obozu I gdzie będą dzisiaj nocować.
Obecnie pod Dhaulagiri mamy duży opad śniegu około 30 cm. Jutro jeżeli pogoda i warunki śnieżne pozwolą wznowimy akcję.
Celem wyprawy była nowa droga na Manaslu (8156) na zachodniej ścianie. Wyprawa jest kontynuacją Tryptyków Himalajskich przeprowadzanych w latach 2006 i 2008. A także logiczną kontynuacją drogi w Himalajach obranej przez zespół Morawski - Hamor: przejścia rzadko uczęszczanymi drogami na ośmiotysięczniki, albo poszukiwania własnych dróg. Dhaulagiri ma służyć jako aklimatyzacja przed głównym celem - nową drogą na Manaslu.
O wyprawie niedawno szerzej informowaliśmy.
Piotr urodził się w 1976 roku. Zaczął wspinać się
w 1996 roku i szybko jego pasją stało się wspinanie zimowe. W 2001 roku
po raz pierwszy pojechał na wyprawę w góry wysokie razem z członkami
Klubu Wysokogórskiego w Warszawie. Ich celem był Chan Tengri na granicy
Kirgizji i Kazachstanu o wysokości 6995 m n.p.m.
Momentem przełomowym było uczestnictwo w wyprawie zimowej
Netia K2 (8611) na przełomie 2002 i 2003 roku. Pojechał na nią z „ławki
rezerwowych” i wykorzystał swoją szansę. Wraz z Denisem Urubko założył
obóz IV na wysokości 7650 m. Jest to do tej pory najwyższy punkt
do którego dotarł człowiek zimą, na tej drugiej co do wysokości górze
świata.
Kolejne dwa lata to zimowe wyprawy na Shisha Pangma (8027). Jego
partnerem i nauczycielem stał się Simone Moro. Współpraca zaowocowała
doświadczeniem, a także pierwszym przejściem południowej ściany Shisha
Pangmy w zimie na przełomie lat 2003/2004. Rok później jako pierwsi
ludzie zimą pokonali ten czternasty ośmiotysięcznik. Wspaniałe
nawiązanie do tradycji polskiego himalaizmu. Warto przypomnieć,
że do tamtego momentu na 14 ośmiotysięczników, tylko 7 zostało
zdobytych zimą i wszystkie przez Polaków. Krzysztof Wielicki stanął
na szczycie Lhotse w noc sylwestrową 1987 roku i od tamtej pory żaden
z pozostałych gigantów nie został pokonany. Jako ósmy padła Shisha
Pangma, zdobyta także przez Polaka, po 17 latach przerwy.
Kolejne lata to gwałtowny rozwój w górach wysokich. Podczas Tryptyku
Himalajskiego organizowanego przez kolejnego nauczyciela, Piotra
Pustelnika. W 2006 roku poznał Petera Hamora ze Słowacji, z którym
do tej pory stanowili zgrany zespół. Ich celem były coraz ambitniejsze
przejścia w górach najwyższych. Starali się wybierać drogi jak najmniej
uczęszczane lub próbować nowych dróg. Efektem tego jest chociażby
przejście trawersu Gasherbruma I (8068) w czystym stylu alpejskim,
co było pierwszym powtórzeniem tego wyczynu i pierwszym przejściem
drogi hiszpańskiej w połączeniu z amerykańską w tym stylu.
Piotr dał się poznać w górach jako wspaniały kolega i niezawodny towarzysz. Brał udział w akcjach, za które Piotr Pustelnik otrzymał nagrodę Fair Play, przyznaną przez PKOL w roku 2007.
2006 Annapurna:
Piotr Morawski i Piotr Pustelnik po przejściu przez szczyt wschodni góry (8010 m n.p.m.) zatrzymali się, bo podjęli decyzję o ratowaniu życia tybetańskiego himalaisty Lou Tse, który na wysokości utracił wzrok.2006 Broad Peak:
Do ataku z obozu III na wysokości 7200 m n.p.m. himalaiści wyruszyli we trójkę, razem z Piotrem Morawskim. Na wysokości 7900 m n.p.m., na przełęczy, ekipa napotkała bardzo osłabionego - w stanie deterioracji wysokościowej - Austriaka. Piotr Morawski sprowadził go do obozu III. 9 lipca o godzinie 12.00 czasu lokalnego Piotr Morawski zdobył samotnie, drogą pierwszych zdobywców, główny szczyt Broad Peak.
Na codzień pracował na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej, w Zakładzie Chemii Fizycznej jako adiunkt. Na początku 2005 roku obronił pracę doktorską zatytułowaną: „Wpływ kształtu, wielkości i polarności cząsteczek na równowagi fazowe. Wpływ wysokiego ciśnienia do 1,5 GPa”. W kręgu jego zainteresowania była termodynamika, równowagi fazowe, matematyka i informatyka.
Zdobył 6 ośmiotysięczników:
Od 2007 roku pełnił funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Alpinizmu, a od lutego 2009 był przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa PZA.
Jak już wcześniej informowaliśmy portal nasz przyjął patronat internetowy nad projektem Zimowa Korona Gór Polski 2009.
Zapraszamy do działu SPORT gdzie zamieściliśmy komplet materiałów na temat tego projektu.
więcejW dniach 19 - 23 listopada 2008 r. al. Politechniki 3a, Łódź. Światowe indywidualności alpinizmu, eksploracji, sportu, przygody i filmu.
19 listopada / środa
18.00
Otwarcie festiwalu
Powoli zapadam w sen, a właściwie w senny, wysokościowy letarg. Mózg wie, że musi odpocząć, ale chemia mu nie daje. (...) pod zamkniętymi powiekami obrazy ni to z przeszłości, ni to z przyszłości, ni to z Kafki, ni to z Witkacego.
Wyprawowe nostalgie Piotra Pustelnika przeczytasz tutaj
więcej